Zapytaj o ofertę!
Dodano: 20 listopada 2025
Pompa ciepła zużywa za dużo prądu? a miała być przepustką do niskich rachunków. Tymczasem po pierwszej zimie łapiesz się za głowę, patrząc na fakturę za prąd? Spokojnie, nie jesteś sam. Bardzo często to nie “zła pompa, tylko zbitka kilku czynników: optymistycznych założeń w ofercie, ustawień sterownika, instalacji z epoki kotła węglowego i budynku, który po prostu potrzebuje więcej energii, niż ktoś przewidział na kartce. Niezależnie od tego, czy pracują u Ciebie pompy Monoblok, Split czy gruntowe pompy ciepła, zasada jest ta sama – diabeł siedzi w szczegółach.
Poniżej znajdziesz siedem najczęstszych powodów, dla których pompa ciepła zużywa więcej energii niż wynikało z oferty albo kalkulatora. Do tego – przykładowe rachunki, które pokazują, jak “niewielkie różnice w parametrach przekładają się na bardzo konkretne złotówki.
W materiałach handlowych pojawia się zwykle wartość SCOP, czyli sezonowa efektywność pompy. To liczba, która mówi, ile jednostek ciepła dostajesz z jednej jednostki energii elektrycznej w uśrednionych warunkach. Brzmi świetnie, ale jest haczyk: warunki testowe to nie jest Twój dom, Twoja pogoda i Twoje nawyki.
Załóżmy, że oferta była liczona dla domu z zapotrzebowaniem sezonowym 9500 kWh ciepła rocznie i SCOP 4,5. W idealnym świecie pompa pobierze ok. 2100 kWh prądu. Tymczasem w rzeczywistym domu, z nieco gorszą izolacją i wyższą temperaturą zasilania, efektywność może spaść do 3,2. Dla tej samej ilości ciepła pompa potrzebuje wtedy ok. 2970 kWh prądu. Różnica? Około 870 kWh rocznie – przy cenie 1 zł za kWh to dodatkowe 870 zł, choć urządzenie formalnie “działa prawidłowo.
To pokazuje, że katalogowe wyliczenia są punktem odniesienia, a nie gwarancją wyniku. W praktyce dobrze zaprojektowana instalacja i rozsądne ustawienia, jakie wdraża się np. w projektach GeoPower, mają ogromne znaczenie dla ostatecznego rachunku.
Pompa ciepła jest najbardziej efektywna wtedy, gdy nie musi grzać wody do bardzo wysokiej temperatury. Idealna sytuacja to ogrzewanie podłogowe, które pracuje przy 30–35°C na zasilaniu. Problem zaczyna się w domach ze starymi grzejnikami, projektowanymi kiedyś pod kocioł na 70/55°C.
Jeżeli, żeby dogrzać dom, musisz ustawić na pompie 55–60°C, sprawność układu spada bardzo wyraźnie. Dla przykładu:
Różnica to mniej więcej 1080 kWh. Przy stawce 1 zł/kWh jesteś już ponad tysiąc złotych “w plecy, wyłącznie przez to, że instalacja wymusza wyższą temperaturę zasilania. Nie trzeba wielkiej filozofii, żeby zauważyć, jak bardzo opłaca się choć częściowa modernizacja grzejników lub dołożenie podłogówki w najważniejszych pomieszczeniach.
Wiele osób po montażu pompy zostawia sterownik “jak fabryka dała albo zgadza się na ustawienia wykonawcy, który jednego dnia uruchamia trzy różne instalacje i nie ma czasu na dokładne strojenie. Efekt? Krzywa grzewcza ustawiona zbyt wysoko “na wszelki wypadek oraz histereza, która powoduje częste starty i zatrzymania sprężarki.
Jeżeli krzywa jest ustawiona tak, że nawet przy dodatnich temperaturach na zewnątrz pompa wysyła do instalacji wodę, która mogłaby spokojnie grzać dom przy lekkim mrozie, to po prostu przegrzewasz budynek. Dom trzyma 23–24°C tam, gdzie spokojnie wystarczyłoby 20–21°C. Każdy dodatkowy stopień w całym budynku to kilka procent więcej zużycia energii w skali sezonu.
Do tego dochodzi histereza: gdy jest zbyt wąska, pompa często się włącza i wyłącza, zamiast pracować dłużej na stabilnym poziomie. Sprężarka “rusza z miejsca kilkanaście razy dziennie, co również obniża efektywność. Niby tylko “drobne ustawienia, a na fakturze robi się z tego już zupełnie konkretna różnica – zwłaszcza przy większych domach z rozbudowaną instalacją.
Zaskoczyły Cię wysokie rachunki za prąd z pompą ciepła i nie wiesz, gdzie znika energia? Wyjaśniamy, jak ustawienia, instalacja i stan budynku wpływają na zużycie oraz które zmiany przyniosą najszybszy efekt. Sprawdź nasze wskazówki i skontaktuj się z GeoPower, aby dopasować rozwiązanie do swojego domu i wybrać optymalną powietrzną lub gruntową pompę ciepła.
Taktowanie to sytuacja, w której pompa ciepła uruchamia się bardzo często na krótki czas, zamiast pracować w dłuższych, spokojnych cyklach. Można to porównać do jazdy samochodem wyłącznie na pierwszym biegu: dużo hałasu, sporo spalania, a efekt słaby.
Najczęstsze przyczyny taktowania to: zbyt mała ilość wody w instalacji, brak bufora lub jego symboliczna pojemność, zamykane głowice termostatyczne na większości grzejników oraz źle zrównoważona hydraulika. Pompa uruchamia się, szybko dobija do zadanej temperatury, po czym natychmiast się wyłącza. Po krótkiej chwili sytuacja się powtarza.
W praktyce oznacza to, że spora część energii idzie na same rozruchy sprężarki, zamiast na stabilne grzanie. Trudniej wtedy uzyskać dobre wartości sezonowej efektywności, a rachunki za prąd rosną, choć domownik subiektywnie nie widzi wielkiego komfortu cieplnego. Rozwiązaniem bywa odpowiednio dobrany bufor, korekta przepływów w instalacji oraz rozsądne korzystanie z termostatów, najlepiej połączone z regularnym serwisem instalacji.
Drugi pożeracz energii to ciepła woda użytkowa. Domownicy często ustawiają na pompie temperaturę 55–60°C, bo “tak jest komfortowo albo “zawsze tak mieliśmy na bojlerze. Problem w tym, że podniesienie temperatury CWU o kilka stopni oznacza zauważalny wzrost zużycia energii, zwłaszcza jeśli zasobnik jest duży i słabo zaizolowany.
Do tego dochodzi harmonogram. Jeżeli pompa utrzymuje wysoką temperaturę ciepłej wody przez całą dobę, w praktyce dogrzewa zasobnik wielokrotnie, również wtedy, gdy dom w ogóle z niej nie korzysta. Funkcja antylegionella potrafi co kilka dni grzać wodę jeszcze wyżej, co ma sens z punktu widzenia higieny, ale jeśli jest uruchamiana zbyt często, zjada dodatkowe kilkadziesiąt kilowatogodzin w skali miesiąca.
Dla rodziny 2+2 z zasobnikiem 250 l racjonalne ustawienie temperatury i godzin grzania może obniżyć zużycie energii na CWU nawet o 20–30% względem wariantu “wysoka temperatura cały czas i zero harmonogramów. Innymi słowy – zanim zaczniesz kwestionować pompę jako taką, warto zajrzeć do menu odpowiedzialnego za ciepłą wodę i dopasować je do realnych potrzeb domowników.
Nawet najlepiej dobrana pompa nie wygra z domem, który ma dużo większe straty ciepła, niż przewidywano w ofercie. Na etapie sprzedaży często operuje się na projekcie budynku i założeniach: ściany docieplone w określony sposób, izolowany strop, szczelne okna. W rzeczywistości bywa różnie: brak docieplenia poddasza, stare okna w części domu, nieszczelne drzwi, mostki termiczne przy balkonach.
Jeżeli zamiast zakładanych 60 kWh/m²/rok dom realnie potrzebuje 90 kWh/m²/rok, to dla 150 m² zapotrzebowanie roczne rośnie z 9000 do 13 500 kWh. Nawet przy tej samej pompie i tych samych ustawieniach oznacza to o połowę więcej ciepła do dostarczenia, a więc także wyższe zużycie prądu.
Dlatego czasem zamiast wymieniać pompę na mocniejszą, sensowniejsze jest zrobienie “brudnej roboty: docieplenie stropu, poprawa uszczelnień, wymiana najbardziej problematycznych okien czy drzwi. To się nie sprzeda w ładnej ulotce, ale w dłuższej perspektywie potrafi zbić rachunki znacznie skuteczniej niż zmiana samego źródła ciepła i pozwala później dobrać optymalne powietrzne pompy ciepła Monoblok lub Split pod realnie niższe zapotrzebowanie.
Często patrzymy tylko na zużycie w kWh, a zapominamy o tym, że liczy się też cena energii i to, w jakich godzinach pracuje pompa. Inaczej wygląda rachunek w taryfie jednostrefowej z jedną ceną przez całą dobę, a inaczej w taryfie, w której nocą lub w weekendy prąd jest wyraźnie tańszy.
Jeżeli system sterowania pompą pozwala na przesunięcie części pracy na godziny z niższą stawką, można realnie obniżyć koszt ogrzewania, nie zmieniając ani urządzenia, ani budynku. Przykładowo: dom zużywa rocznie 3000 kWh na potrzeby pompy. Przy średniej cenie 1 zł/kWh daje to 3000 zł. Jeżeli dzięki taktowanemu wykorzystaniu tańszej energii nocnej uda się zejść do średniego kosztu 0,75 zł/kWh, roczny wydatek spada do 2250 zł. Zużycie to samo, ale portfel czuje 750 zł różnicy.
Nie bez znaczenia są też nawyki: utrzymywanie 24–25°C w całym domu, dogrzewanie się grzejnikami elektrycznymi “na chwilę, regularne wietrzenie przy otwartych oknach przez długi czas. Pompa ciepła nie jest cudownym urządzeniem, które zniweluje każdą rozrzutność – ona tylko zamienia energię elektryczną w ciepło, a to ciepło trzeba rozsądnie wykorzystywać.
Zanim zaczniesz obwiniać producenta albo instalatora, warto zrobić małą domową diagnostykę. Przyda się do rozmowy z fachowcem, ale też pozwoli wyłapać rzeczy, które możesz poprawić sam. Dobrze jest:
Jeżeli na podstawie takiej “mini ankiety widzisz, że pompa pracuje na bardzo wysokiej temperaturze zasilania, dom jest przegrzewany, a CWU ustawiona jak w pensjonacie w sezonie, to już masz jasny sygnał, od czego zacząć. Gdy mimo sensownych ustawień rachunki wciąż są niepokojące, warto poprosić o przegląd całej instalacji – od hydrauliki, przez automatykę, aż po ocenę budynku. Profesjonalny serwis pomoże wychwycić błędy projektowe i eksploatacyjne, a przy okazji często podpowie, z jakich promocje na modernizację czy wymianę osprzętu możesz skorzystać.
To, że pompa ciepła zużywa więcej prądu niż wynikało z oferty, nie musi od razu oznaczać złego urządzenia czy “wciśnięcia bubla. Najczęściej nakłada się na siebie kilka elementów: zbyt optymistyczne założenia projektowe, instalacja niedopasowana do pracy na niskiej temperaturze, ustawienia sterownika dobrane “na oko, wymagający budynek i mało ekonomiczne nawyki użytkowników.
Dobra wiadomość jest taka, że wiele z tych rzeczy można poprawić bez wymiany pompy. Czasem wystarczy spokojne strojenie krzywej grzewczej, korekta harmonogramów CWU, mała modernizacja instalacji lub docieplenia, żeby rachunki za prąd zaczęły wyglądać znacznie przyjaźniej. Zła wiadomość? To nie dzieje się samo – trzeba po prostu przyjrzeć się systemowi całościowo i krok po kroku usunąć najsłabsze punkty. Dobrze zaprojektowane rozwiązania GeoPower, rozsądnie dobrane gruntowe pompy ciepła albo powietrzne pompy ciepła Monoblok i Split, połączone z regularnym serwisem, potrafią wtedy pokazać pełnię swoich możliwości – i wreszcie przełożyć się na realne oszczędności.